Nie mam pojęcia co się ze mną stało po upadku , ale obudziłem się cały w bandażach w jednym z namiotów w podziemiach. Wokół mnie biegało mnóstwo znachorek i zielarzy. Ktoś nastawiał mój wybity bark, czułem rwący ból ,a po krzyku niesamowitą ulgę. Co się stało. „Dziewczyna, musisz znaleźć dziewczynę”, jaką dziewczynę ?-pomyślałem. Mój umysł toczył wielką bitwę o poukładanie myśli, a obrazy z walki przelatywały tuż przed moimi oczami. Łuk , miecz , krew , generał, błękitne oczy.
- Corvus ! – ktoś klepał mnie po ramieniu. – Mój bracie. – Oślizgła i lodowata dłoń pozostała na moim ramieniu. Moje ciało było sparaliżowane , albo tak mi się wydawało, nie czułem , nie potrafiłem niczego zrobić. Po paru minutach ciszy odwróciłem głowę , udało mi się , ale to co ujrzałem nie było tym co chciałem zobaczyć. Najgorszy z ludzi w moim oddziale.
Agenor .
Spróbowałem usiąść by móc spojrzeć w jego przenikliwe , fałszywe oczy , w których było coś zwierzęcego ,co odpychało i przerażało ludzi. Z pewnością , Agenor nie był milutkim człowiekiem. Dlaczego jego pamiętam ?
- Nie przemęczaj się.- Dłonią zmusił moje wiotkie ciało do dalszego odpoczynku. Może i pamiętam jego imię , ale nic poza tym. Stosunek jaki do niego odczuwałem był niezwykle niezrozumiały. Gdy mówił , naprawdę mnie denerwował , do tego czułem dystans i wyższość . Miałem wrażenie jakby był dla mnie gorzej niż nikim.- Odniosłeś poważne rany Corvusie.- Usta Agenora wygięły się tak jakby był smutny , choć jego oczy perfidnie się śmiały. Corvusie… , więc mam na imię Corvus, totalna porażka! Nawet nie pamiętam kim jestem.
- Co się stało ? – to był mój głos ? Czułem jakbym dopiero poznawał siebie. Wbrew pozorom udawałem , że wszystko ze mną w porządku. Zignorowałem mieszankę uczuć , doznań i wspomnień w moim mózgu , zacząłem koncentrować na otoczeniu i na Agenorze oczywiście. Dodatkowo musiałem odnaleźć niebieskooką dziewczynę.
- Byłeś na zwiadach , po drodze natknąłeś się na ściganego niewolnika i stanąłeś w jego obronie. - Powiedział krótko Agenor , obrzydliwie się przy tym irytując.- W twoje ramię wdało się częściowe zakażenie- kontynuował.- więc będziesz musiał tu zostać przed dłuższy czas, dowódco. - Jestem dowódcą. Czyim... " Odnajdź dziewczynę!" Głos w mojej głowie rozbrzmiał groźnie i prawdziwie, obróciłem się na bok i upadłem na ziemię boleśnie krzycząc. Ponownie straciłem panowanie nad ciałem i nie miałem najmniejszej ochoty go odzyskiwać. Pozwoliłem się ponieść głosowi w mojej głowie. " Odnajdź dziewczynę... Ona przywróci Twoje wspomnienia. " Tymi słowami odzyskałem świadomość. Leżałem z powrotem na łóżku ,a obok mnie starsza kobieta z załzawionymi oczami.
- Kobieta. - wyszeptałem , a ona ścisnęła moją dłoń kiwając głową.
- Musi panicz odpoczywać.- Rozkazała ,ale myśl o błękitnych oczach mnie prześladowała. Ilekroć zamknąłem swoje , wzrok niebieskookiej natrętnie powracał.
- Niebieskooka... Kobieta. - Tylko to byłem w stanie wypowiedzieć. Łza wypłynęła na wskroś zmarszczonego policzka i wtedy poczułem , że ta babka jest moją doradczynią... od zawsze.
- Dobrze paniczu. Namiot 21 , tuż za przemytnikami. - Ucałowała moją dłoń i wyszła z namiotu pozostawiając ślady maleńkich bucików na chłodnej ziemi. Dlaczego trzymali ją akurat tam, próba poruszenia zranionymi mięśniami była beznadziejna , upadłem z hukiem na ziemię. Dam radę... Dam radę. Podparłem się o stoliczek z lekarstwami i wypełznąłem z namiotu. To co ujrzałem po wyjściu przekraczało wszystkie wyobrażenia podziemi. To miejsce tętniło życiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz