Powoli , małymi krokami zbliżyłem się w stronę namiotu. Serce zaczynało bić szybciej, to musiało być to miejsce. Z drżącymi dłońmi odsłoniłem kotarę i moim oczom ukazało się nic innego jak szalejący płomień świecy, łóżko oraz stolik na , którym znajdował się nóż i parę paczek ziół uśmierzających ból. Uważnie rozejrzałem się po wnętrzu namiotu. Jak na namiot w tym punkcie był dość mały. Łóżko wyglądało jakby jeszcze do niedawna było używane. Zbliżyłem się i dotknąłem wymiętego materaca. Jeszcze ciepły... Nie zdążyłem się odwrócić , a usłyszałem jedwabisty kobiecy głos, tak piękny jak niemalże syreni śpiew. Cały zadrżałem , ale postanowiłem tego nie okazywać.Strach był ostatnią rzeczą , której teraz potrzebowałem.
- Nie ruszaj się- Poczułem chłód grotu strzały tuż przy szyi. Serce ponownie przyspieszyło. Jeśli to była ona , błękitnooka kobieta. Byłem uratowany, ale jednak nie miałem pewności , czy będzie chciała mi pomóc.
- Posłuchaj, nie skrzywdzę Cię, nie mam takiego zamiaru , po prostu potrzebuję Twojej pomocy. - Głośno przełknąłem ślinę, a ona prychnęła. Oddychałem ustami, a słony pot spływał maleńkimi kropelkami po twarzy.
- Nie pomogę tak krnąbrnej duszy jaką jest Twoja.- zakpiła ostro, mocniej naciągając strzałę na cięciwę. Bicie mojego serca było słyszalne nawet dla osób poza namiotem. Opanuj się Corvusie.- syknąłem w myślach - Wolałabym abyś od razu ukazał swoje prawdziwe oblicze. - Nie mam czasu do stracenia, zegar tykał nie ubłagalnie. Muszę się odwrócić i odebrać jej łuk, ale co jeśli nie zdołam. Zginę ?
- Poczekaj, na prawdę nie wiem o co Ci chodzi, chcę tylko odzyskać... - Nie zdążyłem dokończyć zdania , a strzała zdążyła zatopić się w mojej skórze rozcinając parę więzadeł i nerwów, ale o dziwo nic poza tym się nie stało. Wyciągnąłem ją natychmiast z szyi pełen paniki. - Co u diabła ?!- wrzasnąłem. Krew ze strzały kapała równo na ziemie tuż przy moim bucie rozchlapując się i brudząc go. Spojrzałem na nią , ale ona nie wyglądała na równie spanikowaną. Była jedynie zdziwiona moją reakcją. Nie dała się jednak zwieść i z drugiego kołczanu na plecach wyciągnęła piękną białą jak śnieg zdobioną wyrytymi w niej liśćmi strzałę wycelowaną prosto w moje serce.
- Sam dobrze powinieneś wiedzieć. - W momencie gdy jej palce puściły osadę strzały , moje ciało zaczęło płonąć żywym ogniem. Czułem , że coś gwałtownie wyrasta mi z pleców wnosząc ogromny ból, ciało zrobiło się masywniejsze i o wiele wyższe, a w dłoni pojawił się ciężki strzelisty miecz i czarna jak węgiel tarcza , którą zdołałem się osłonić przed atakiem. Biała strzała rozbiła się na milion części niczym delikatna porcelanowa laleczka. Upadłem na kolana. Nie zorientowałem się , że krzyczę, nie byłem pewien czy z napływu bólu czy ze strachu. Po tej przedziwnej przemianie moje włosy sięgały mi za łopatki, a skóra była kredowo biała. Nie potrafiłem się skupić na żadnej z konkretnych rzeczy. Z odległych zakątków podziemi dobiegały mnie szeptane rozmowy lub nawet bójki w tanich karczmach. - No no no .... , Jednak wiedziałeś o co mi chodziło - szyderczy uśmieszek wkradł się na jej twarz. Sięgnęła dłonią do sakiewki, srebro sztyletu poraziło moje oczy. Wyczułem jej zmieszane emocje. Strach , złość , czystą nienawiść ,brak zaufania, niepewność, załamanie i nawet skrytą miłość. - Przestań to robić- warknęła. Nagle przed jej umysłem stanęła wielka czarna ściana i choćbym nie wiem co próbował zdziałać nie chciała runąć. Poczułem delikatny chłód za moimi plecami. Odwróciłem się by sprawdzić co jest tego powodem, ale próbując nadal kontrolować niebieskooką. Użyłem tego przedziwnego zmysłu słuchu by wiedzieć co wyprawia moja niedoszła zabójczyni. Moim oczom ukazały się ogromne kruczo czarne skrzydła, którymi potrafiłem poruszać, co jednakże sprawiało ból. Uniosłem swoje ciało do pionu i stanąłem tuż przed nią.
-Czym jestem? - wyszeptałem sam do siebie z nutką goryczy. Jej oczy błysnęły, zbliżyła się i oparła swoją dłoń na mojej klatce piersiowej. Jej maleńka dłoń była ciepła i bardzo delikatna , jak malutki świeży kwiatek wśród dziko rosnących zaniedbanych krzewów. Miałem ponad 2 metry wysokości i dziewczyna wyglądała dla mnie tak drobnie ... jak wtedy w lesie, gdy odebrałem jej łuk i ... ogromny ból przeszył moją głowę i upadłem z głośnym hukiem,boleśnie zamieniając się z powrotem w człowieka. Ubrania , które miałem na sobie były rozdarte, skrzydła zniknęły, a błękitnooka siedziała tuż obok mnie z dłonią na moim policzku -Corvusie Już wiem po co przyszedłeś. - wyszeptała i ucałowała mnie w czoło.
- Nie ruszaj się- Poczułem chłód grotu strzały tuż przy szyi. Serce ponownie przyspieszyło. Jeśli to była ona , błękitnooka kobieta. Byłem uratowany, ale jednak nie miałem pewności , czy będzie chciała mi pomóc.
- Posłuchaj, nie skrzywdzę Cię, nie mam takiego zamiaru , po prostu potrzebuję Twojej pomocy. - Głośno przełknąłem ślinę, a ona prychnęła. Oddychałem ustami, a słony pot spływał maleńkimi kropelkami po twarzy.
- Nie pomogę tak krnąbrnej duszy jaką jest Twoja.- zakpiła ostro, mocniej naciągając strzałę na cięciwę. Bicie mojego serca było słyszalne nawet dla osób poza namiotem. Opanuj się Corvusie.- syknąłem w myślach - Wolałabym abyś od razu ukazał swoje prawdziwe oblicze. - Nie mam czasu do stracenia, zegar tykał nie ubłagalnie. Muszę się odwrócić i odebrać jej łuk, ale co jeśli nie zdołam. Zginę ?
- Poczekaj, na prawdę nie wiem o co Ci chodzi, chcę tylko odzyskać... - Nie zdążyłem dokończyć zdania , a strzała zdążyła zatopić się w mojej skórze rozcinając parę więzadeł i nerwów, ale o dziwo nic poza tym się nie stało. Wyciągnąłem ją natychmiast z szyi pełen paniki. - Co u diabła ?!- wrzasnąłem. Krew ze strzały kapała równo na ziemie tuż przy moim bucie rozchlapując się i brudząc go. Spojrzałem na nią , ale ona nie wyglądała na równie spanikowaną. Była jedynie zdziwiona moją reakcją. Nie dała się jednak zwieść i z drugiego kołczanu na plecach wyciągnęła piękną białą jak śnieg zdobioną wyrytymi w niej liśćmi strzałę wycelowaną prosto w moje serce.
- Sam dobrze powinieneś wiedzieć. - W momencie gdy jej palce puściły osadę strzały , moje ciało zaczęło płonąć żywym ogniem. Czułem , że coś gwałtownie wyrasta mi z pleców wnosząc ogromny ból, ciało zrobiło się masywniejsze i o wiele wyższe, a w dłoni pojawił się ciężki strzelisty miecz i czarna jak węgiel tarcza , którą zdołałem się osłonić przed atakiem. Biała strzała rozbiła się na milion części niczym delikatna porcelanowa laleczka. Upadłem na kolana. Nie zorientowałem się , że krzyczę, nie byłem pewien czy z napływu bólu czy ze strachu. Po tej przedziwnej przemianie moje włosy sięgały mi za łopatki, a skóra była kredowo biała. Nie potrafiłem się skupić na żadnej z konkretnych rzeczy. Z odległych zakątków podziemi dobiegały mnie szeptane rozmowy lub nawet bójki w tanich karczmach. - No no no .... , Jednak wiedziałeś o co mi chodziło - szyderczy uśmieszek wkradł się na jej twarz. Sięgnęła dłonią do sakiewki, srebro sztyletu poraziło moje oczy. Wyczułem jej zmieszane emocje. Strach , złość , czystą nienawiść ,brak zaufania, niepewność, załamanie i nawet skrytą miłość. - Przestań to robić- warknęła. Nagle przed jej umysłem stanęła wielka czarna ściana i choćbym nie wiem co próbował zdziałać nie chciała runąć. Poczułem delikatny chłód za moimi plecami. Odwróciłem się by sprawdzić co jest tego powodem, ale próbując nadal kontrolować niebieskooką. Użyłem tego przedziwnego zmysłu słuchu by wiedzieć co wyprawia moja niedoszła zabójczyni. Moim oczom ukazały się ogromne kruczo czarne skrzydła, którymi potrafiłem poruszać, co jednakże sprawiało ból. Uniosłem swoje ciało do pionu i stanąłem tuż przed nią.
-Czym jestem? - wyszeptałem sam do siebie z nutką goryczy. Jej oczy błysnęły, zbliżyła się i oparła swoją dłoń na mojej klatce piersiowej. Jej maleńka dłoń była ciepła i bardzo delikatna , jak malutki świeży kwiatek wśród dziko rosnących zaniedbanych krzewów. Miałem ponad 2 metry wysokości i dziewczyna wyglądała dla mnie tak drobnie ... jak wtedy w lesie, gdy odebrałem jej łuk i ... ogromny ból przeszył moją głowę i upadłem z głośnym hukiem,boleśnie zamieniając się z powrotem w człowieka. Ubrania , które miałem na sobie były rozdarte, skrzydła zniknęły, a błękitnooka siedziała tuż obok mnie z dłonią na moim policzku -Corvusie Już wiem po co przyszedłeś. - wyszeptała i ucałowała mnie w czoło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz