ROZDZIAŁVII - Viola
Miałam pewien problem z poukładaniem sobie
tego wszystkiego w głowie, ponieważ wcale tego nie pamiętałam. Gdy Corvus puścił moje nadgarstki usiadłam z kolanami przy brodzie i myślałam o tym jak go poznałam, był moim psychologiem. Wyglądał podobnie, jedyne co go różniło od obecnej postaci tuż obok mnie był wiek, gdyż mój psycholog był o jakieś dwadzieścia lat starszy.
Teraz siedział na krześle tuż obok mnie i próbował dotknąć mojej dłoni, ale ja się wzdrygnęłam , co go
powstrzymało. Wiedziałam , że skądś go znam , ale do tej pory nie mogłam sobie tego przypomnieć. Chociażby tego, że kiedykolwiek miałam depresję.
- Czym ty jesteś?- mój głos był bardziej przerażony niż się tego spodziewałam. Siedział cicho i jedynie
jego bursztynowe oczy wpatrywały się we mnie.- Wiem , że nie jesteś człowiekiem.- Nie zmusił się nawet na banalne "ale o co ci chodzi" . Nie
mogłam uwierzyć, że z niewinnego dyskutowania o literaturze, przyjaznego
tańca i rozmów przejdziemy w TO. Nie potrafiłam tego inaczej nazwać. Cisza w pokoju
zabijała mnie od wewnątrz. - Pytałam czym Ty do cholery jesteś.- mogłoby się wydawać, że jestem zła ,ale powiedziałam to najspokojniej
jak tylko potrafiłam.
- Wiem , słyszałem. - jego mocny
głos trafił we mnie z taką mocą jakbym dostała kulkę w łeb.- Viola... nie bój się mnie. Nie skrzywdziłbym Cię, nigdy.- owijał w bawełnę, jak ja tego nie znoszę. Nawet nie drgnęłam , tylko spokojnie czekałam na wyjaśnienia, które jak sądzę nie chciały nadejść. Zaczęłam więc nerwowo wyrywać nitki z koca, którym wcześniej byłam opatulona.
-Dlaczego nic nie pamiętałam? - wyszeptałam wtulona w swoje kolana. Nawet jeśli zapewnił mnie, że mnie nie skrzywdzi, to nic nie dawało mi zaświadczenia , że jestem bezpieczna. Bałam się go jak ognia.
-Ponieważ sprawiłem byś zapomniała, nie wiedziałem, że znów Cię spotkam. Chociaż w głębi serca wciąż tego pragnąłem.- Ośmieliłam się na niego spojrzeć. W jego oczach wypisana była miłość i troska o mnie.
Musiałam odepchnąć od siebie uczucie
, które do niego żywiłam, czułam się otępiała gdy tak na mnie patrzył swoimi pięknymi oczami.
- Jak mogłeś... Jak mogłeś wymazać coś co jest w moim życiu najważniejsze?!- Rzuciłam tonem oskarżycielskim. Pamięć. To było jedyne co mi pozostało po rodzicach. Zastanawiałam się jak on dokonał tego wszystkiego.
-Jak już mówiłem nie wiedziałem, że ponownie się spotkamy. Viola uważam , że nie jesteś gotowa by znać prawdę. -Przetarł powieki dłońmi. - Ale niestety musisz ją poznać.- Wstrzymałam oddech na parę uderzeń serca.
- Proszę , mów. - Wyjąkałam. On tylko skinął głową i zaczął opowieść.
-Ponad 2000 lat temu... Sam dokładnie nie wiem. Nie mam tak doskonałej pamięci.- Patrzyłam w jego oczy, przeszklone, jakby myślami wracał do tego wszystkiego, jakby tam już był. Jakby to przeżył.- Niedaleko dystryktu Ryedale w okolicach lasu zaczęły dziać się paranormalne rzeczy. Ród Ardon prowadził badania nad tym co się tam wyrabiało. Twoja prababka, nie wiem jak daleka ,ani jak bliska, Hayley Ardon była skutkiem tych wydarzeń. Miałem okazję ją poznać. Była mi bardzo bliska... - spojrzał na mnie powracając do teraźniejszości. Przełknął ślinę i kontynuował, a ja pozostawałam w ciszy. Do tej pory miałam wrażenie , że to wszystko to prawda, ale kim on jest. Owszem Hayley była moim przodkiem , ale jak on mógł ją znać.- A Ty Viola jesteś jej kolejnym wcieleniem. Gwiazdy mszczą się na nas za przeszłość naszych przodków, ale tak na prawdę za każdym razem my nawaliliśmy. Spróbuję Ci pomóc sobie wszystko przypomnieć , ale bez pomocy Twojego ojca niczego nie zdziałamy.- " A Ty Viola jesteś jej kolejnym wcieleniem" Świat zatrzymał się na parę sekund gdy ślepo wpatrywałam się w Corvusa. Jak to jestem jej wcieleniem. Po co potrzebny jest mój ojciec. Zaczynało mi się kręcić w głowie od nawału myśli.
- To... Niemożliwe...- Zbliżył się do mnie i chwycił moją dłoń.
- Viola , to jest możliwe, czy nie czujesz jakiejś bliskości z Twoją prababką? Czy nie masz wrażenia , że gdzieś już mnie widziałaś?- Mój oddech zrobił się niewymiarowy, a serce zaczęło pracować zbyt szybko.- Nie masz wrażenia , że mnie znasz?- Zbyłam te pytania odwracając wzrok i przypominając sobie swoje pierwsze pytanie do niego.
- Nadal... Nie wiem , czym jesteś...- W mojej głowie pojawiła się wizja kobiety uciekającej w białym płaszczu poprzez ogromny przerażający las. W dłoni trzymała łuk i pragnęła odnaleźć pewnego mężczyznę. W tym momencie za nim podążała. Starała się biec bezszelestnie i zwinnie. Myślała tylko o tym jak wytropić tego demona. Nagle otworzyłam oczy na świat. Corvus trzymał moją dłoń z wypisanym żalem na twarzy. To wspomnienie na pewno było jego sprawką. Zaczęłam kasłać głośno i wybiegłam na balkon przewracając krzesło stojące mi na drodze. Wybiegł za mną z niewyobrażalną prędkością.
- Chcę wiedzieć wszystko ! O co tu chodzi ! - oddychałam gwałtownie, a on stał w ciszy. - Corvusie , proszę! - Schowałam twarz w dłoniach i wtedy się odezwał.
- Jestem najgorszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałaś. Mam z tego powodu ogromne poczucie winy i choć mi się to nie podoba. Zwykle nie pozwalasz mi odejść.- Chłodne powietrze muskało moją skórę i rozwiewało włosy. Spojrzałam prosto w jego załzawione oczy. Staliśmy chwilę w ciszy czułam jej ogrom. Zamykam się w sobie. Czułam to znowu, ale Corvus mi nie pozwoli. Odezwałam się.
- Na pewno nie jesteś.- mówiłam krztusząc się łzami.- Nie chcę byś odchodził. Sam mówiłeś mu... musimy znaleźć mojego ojca - W głębi duszy błagałam by został. By mnie wspierał, ale nadaj myślałam o C i O. Chciałabym by byli tutaj ze mną.
-Ale Viola... Ja.. Jestem Demonem.
- Proszę , mów. - Wyjąkałam. On tylko skinął głową i zaczął opowieść.
-Ponad 2000 lat temu... Sam dokładnie nie wiem. Nie mam tak doskonałej pamięci.- Patrzyłam w jego oczy, przeszklone, jakby myślami wracał do tego wszystkiego, jakby tam już był. Jakby to przeżył.- Niedaleko dystryktu Ryedale w okolicach lasu zaczęły dziać się paranormalne rzeczy. Ród Ardon prowadził badania nad tym co się tam wyrabiało. Twoja prababka, nie wiem jak daleka ,ani jak bliska, Hayley Ardon była skutkiem tych wydarzeń. Miałem okazję ją poznać. Była mi bardzo bliska... - spojrzał na mnie powracając do teraźniejszości. Przełknął ślinę i kontynuował, a ja pozostawałam w ciszy. Do tej pory miałam wrażenie , że to wszystko to prawda, ale kim on jest. Owszem Hayley była moim przodkiem , ale jak on mógł ją znać.- A Ty Viola jesteś jej kolejnym wcieleniem. Gwiazdy mszczą się na nas za przeszłość naszych przodków, ale tak na prawdę za każdym razem my nawaliliśmy. Spróbuję Ci pomóc sobie wszystko przypomnieć , ale bez pomocy Twojego ojca niczego nie zdziałamy.- " A Ty Viola jesteś jej kolejnym wcieleniem" Świat zatrzymał się na parę sekund gdy ślepo wpatrywałam się w Corvusa. Jak to jestem jej wcieleniem. Po co potrzebny jest mój ojciec. Zaczynało mi się kręcić w głowie od nawału myśli.
- To... Niemożliwe...- Zbliżył się do mnie i chwycił moją dłoń.
- Viola , to jest możliwe, czy nie czujesz jakiejś bliskości z Twoją prababką? Czy nie masz wrażenia , że gdzieś już mnie widziałaś?- Mój oddech zrobił się niewymiarowy, a serce zaczęło pracować zbyt szybko.- Nie masz wrażenia , że mnie znasz?- Zbyłam te pytania odwracając wzrok i przypominając sobie swoje pierwsze pytanie do niego.
- Nadal... Nie wiem , czym jesteś...- W mojej głowie pojawiła się wizja kobiety uciekającej w białym płaszczu poprzez ogromny przerażający las. W dłoni trzymała łuk i pragnęła odnaleźć pewnego mężczyznę. W tym momencie za nim podążała. Starała się biec bezszelestnie i zwinnie. Myślała tylko o tym jak wytropić tego demona. Nagle otworzyłam oczy na świat. Corvus trzymał moją dłoń z wypisanym żalem na twarzy. To wspomnienie na pewno było jego sprawką. Zaczęłam kasłać głośno i wybiegłam na balkon przewracając krzesło stojące mi na drodze. Wybiegł za mną z niewyobrażalną prędkością.
- Chcę wiedzieć wszystko ! O co tu chodzi ! - oddychałam gwałtownie, a on stał w ciszy. - Corvusie , proszę! - Schowałam twarz w dłoniach i wtedy się odezwał.
- Jestem najgorszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałaś. Mam z tego powodu ogromne poczucie winy i choć mi się to nie podoba. Zwykle nie pozwalasz mi odejść.- Chłodne powietrze muskało moją skórę i rozwiewało włosy. Spojrzałam prosto w jego załzawione oczy. Staliśmy chwilę w ciszy czułam jej ogrom. Zamykam się w sobie. Czułam to znowu, ale Corvus mi nie pozwoli. Odezwałam się.
- Na pewno nie jesteś.- mówiłam krztusząc się łzami.- Nie chcę byś odchodził. Sam mówiłeś mu... musimy znaleźć mojego ojca - W głębi duszy błagałam by został. By mnie wspierał, ale nadaj myślałam o C i O. Chciałabym by byli tutaj ze mną.
-Ale Viola... Ja.. Jestem Demonem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz